Archiwum dowcipów


Czterech panów dyskutuje w knajpie o życiu. Po pewnym czasie i kilku piwach jeden z nich wychodzi do ubikacji, pozostali kontynuują rozmowę.
Pierwszy: - Bardzo się bałem, że mój syn będzie niedorajdą. Zaczynał od mycia samochodów. Kiedyś ktoś dał mu szansę, zatrudnił go jako sprzedawcę, no i syn się sprawdził. Sprzedał tyle samochodów, że po pewnym czasie wykupił firmę. Dziś ma tyle pieniędzy, że kupił swojemu najlepszemu przyjacielowi mercedesa na urodziny.

Drugi: - Ja tez się balem, ze mój będzie nieudacznikiem. Zaczynał jako pomocnik ogrodnika u pewnego handlarza nieruchomościami. Ale ten kiedyś dał mu szansę, syn się sprawdził i dziś sam obraca tyloma domami i fabrykami, że swojemu najlepszemu przyjacielowi kupił na urodziny willę.

Trzeci: - Ja byłem załamany, bo mój syn zaczynał jako sprzątacz w budynku giełdy. Ale ktoś dał mu szansę, syn się sprawdził i zarobił na giełdzie tyle pieniędzy, że swojemu najlepszemu przyjacielowi dał na urodziny milion dolców.

Z toalety wraca czwarty pan. Pozostali wprowadzają go w temat rozmowy, na to ten odpowiada:
- Mój syn to kompletny nieudacznik. Zatrudnił się jako fryzjer i jest nim do dziś, już 15 lat. Co gorsza - lubi chłopców i ma ich całą masę, co raz to jakiś nowy go obściskuje. Ale ma to i swoje dobre strony: jeden taki chłoptaś dał mu na urodziny mercedesa, drugi - willę, a trzeci - milion dolców
 

Klient hotelu do recepcjonistki:
K: - Zasłałem łóżko
R: - Bardzo dziękujemy, zapraszamy ponownie.
K: - Nie ma spławy.
 

Szkot ożenił się z wdową i po ślubie jedzie pociągiem.
- Gdzie pan jedzie? - Pyta go inny podróżny.
- W podróż poślubną...
- A gdzie żona?!
- Ona już była...
 

Młody Szkot wybrał się w podróż do Francji. Po powrocie ojciec wypytuje go o wrażenia.
- Ach, wspaniale - opowiada młody Szkot - piękny kraj! Tylko ludzie jacyś dziwni. Wyobraź sobie, że pewnego razu, o drugiej w nocy do mojego hotelowego pokoju wpada facet w piżamie, coś wrzeszczy, wymachuje rękami, tupie. Złapał wazon stojący na stole, rzucił nim o podłogę, wreszcie wybiegł trzaskając drzwiami.
- A ty co na to? - pyta zdziwiony ojciec.
- Nic, ojcze, dalej sobie grałem na kobzie!
 

Jak pan to robi - pyta sąsiad - że udaje się panu wyhodować tak piękne kaktusy?
- To proste: trzeba wziąć jedną trzecią piasku, jedną trzecią ziemi kompostowej, jedną trzecią gliny, jedną trzecią tłuczonej cegły, jedną trzecią...
- Zaraz, zaraz! - woła sąsiad. - to już pięć trzecich! Jak to możliwe?!
- Trzeba po prostu wziąć większą doniczkę... - odpowiada z niezmąconym spokojem.
 

Przyszedł Szkot w odwiedziny do kumpla. Po skromnym poczęstunku, jako deser podaje mu na malutkim talerzyku odrobinę miodu.
- Widzę John, że kupiłeś sobie pszczołę.
 
 

  Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela". Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy.
  - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100...
  - Żeby ci zrobić przyjemność, bo cię lubię stary!
...
 

  Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia  na stole. Wyciąga indeks i mówi:
  - Proszę trzy pokwitować.
  ... a profesor bierze dwie, jedną oddaje studentowi i mówi:
  - pokwituję tylko dwie.
 

  Przyleciał facet do Stanów. Dostał do wypełnienia ankietę. Facet spokojnie wypełnia sobie tę  ankietę i oddaje urzędnikowi. Urzędnik patrzy, a on w rubryce SEX wpisał: "Twice a week". No  więc próbuje mu to wytłumaczyć i mówi: "No, no. Male or female?". A facet na to: "Doesn't  matter".
 
 

Jedzie Szkot autem, zatrzymał się otwiera drzwi i bach... jakiś samochód uderza mu drzwi i je wyrywa. Przyjeżdża policja i karetka, wysiada doktor a Szkot:
- O mój Boże! Mój samochód!
Doktor na to:
- Co pan się martwi samochodem, pan nie ma ręki!
Szkot na to:
- O Boże, mój Rolex!
 

  W kawiarni dwaj Szkoci przyglądają się pięknym kobietom.
  - Podejdziemy? - pyta pierwszy.
  - Nie, jeszcze nie teraz!
  - Dlaczego?
  - Najpierw niech zapłacą rachunek.
 

  Stalin przyjechał do kołchozu.
  - Dobrze wam się żyje? - zażartował Stalin.
  - Dobrze! - zażartowali kołchoźnicy
 

  Na oceanie zatonął statek. Ocalało tylko małżeństwo Szkotów, którym udało się chwycić deski.
  - Już nic gorszego nie mogło nas spotkać! Straciliśmy cały bagaż - narzeka żona.
  - Mogło być gorzej - mówi mąż - bo miałem zamiar kupić bilety powrotne.
 
 


Ciemna noc, bombowiec z komandosami leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jednego...
Dowódca: Skacz...
Tchórzliwy komandos: Nnnie...
Dowódca: Dlaczego nie?
Komandos: Bbbo się bbboje...
Dowódca: Skacz, bo pójdę po pilota!!!
Komandos: Ttto idź...
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d..ie.
Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siła...
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboje...
W ciemności słychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchnąć go z samolotu.
Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu:
- Silny był - mówi dowódca.
- Nnno, chhhyba ccoś tttrenował.
..
 


  Pewien facet stoi na przystanku i całuje wszystkie przejeżdżające tramwaje. W końcu zgarnia
  go policja.
  - Co pan wyprawia? Po co całuje pan te tramwaje?
  Facet na to:
  - Bo wczoraj jeden z nich zabił moją teściową, a ja nie wiem który!!!
 

Pani w szkole do Jasia:
- Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!!
Jasio na to (spokojnie):
- Ja nie mam ojca.
- A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka.
- Walec go przejechał.
- No to niech przyjdzie matka.
- Matkę też przejechał walec.
- A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia.
- Nie.
- Jego też przejechał walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie.
- Tak.
- A babcię?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi.
- Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylabą) Jasiu.
- Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży.
- Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku - Wszystkich przejechał walec.
- Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz??? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka.
- Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem.
 

  - Drogi chłopcze! - mówi Szkot do syna w jego osiemnaste urodziny. - Od dziś będziesz z   nami   dzielił rodzinne radości i smutki.
  - Jestem na to przygotowany, ojcze!
  - A więc na początek synu - zapłacisz ostatnią ratę za swój wózek dziecięcy!
 
 
 
  Szkot wsiada do taksówki i pyta:
  - Ile zapłacę za przejazd na dworzec?
  - Dwa funty.
  - A za walizkę?
  - Walizkę zawiozę za darmo.
  - To proszę zawieźć ją na dworzec, a ja pójdę piechotą!


 


  Fryzjer pyta klienta:
  - Pan już chyba u nas był?

  - Nie, ucho straciłem na wojnie.
 

   Lekarz zwraca się do blondynki, która chce poddać się kuracji odchudzającej:
   - A ile pani ważyła najmniej?
   - 2 kg 80 dkg panie doktorze.
 

  Czym się różni krowa od traktora?
  - Jak traktor nawali, to stoi a jak krowa, to idzie dalej.
 
 
   -Panie doktorze, jak rzucę alkohol, kobiety i karty, to będę żył dłużej?
  - Niekoniecznie, ale na pewno będzie się panu wydawało że żyje pan dłużej
 
Pewien gość hotelowy zamówił w recepcji budzenie na godz. 6.15
Nazajutrz budzi go dzwonek telefonu, odbiera i słyszy:
- Czy Pan zamawiał budzenie na 6.15
- Tak - odpowiada zaspany gość
- No to szybciutko, szybciutko bo już po 8.00!
Egzamin z zoologii:
- Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka.
- Nie wiem - mówi student.
- Jak się pan nazywa? - pyta profesor.
Student podciąga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie.
 
Dzieci w przedszkolu idą na spacer. Wszystkie same zakładają buciki i palta.
Tylko mały Jasio nie umie.
Pani schodzi więc z Jasiem do szatni.... ....i zakłada mu buciki.
Trudzi się, trudzi, nie może założyć. W końcu jej się udało.
- Proszę pani, ale lewy bucik jest na prawą nóżkę a prawy na lewą.
Pani westchnęła i zakłada jeszcze raz, trudzi się, trudzi ale założyła
- Ale proszę pani to nie moje buciki...
- Och, a które są twoje?
- Te....
Pani zakłada buciki, trudzi się, trudzi ale w końcu udało się.
- Jasiu, a gdzie masz rękawiczki
- W bucikach....
W łódzkiej karetce pogotowia pacjent odzyskuje przytomność:
- Gdzie ja jestem?
- W karetce.
- A gdzie jedziemy?
- Do zakładu pogrzebowego.
- Ale ja jeszcze nie umarłem!
- A my jeszcze nie dojechaliśmy...
Kobieta przychodzi do apteki i mówi:
- Poproszę witaminę dla mojego dziecka.
- Jaką: A, B, C a może D? - pyta farmaceutka.
- A nie ma znaczenia, moje dziecko i tak nie zna liter...
Na granicy celnik pyta turystę:
- Alkohol, papierosy?
- Nie, ale jeśli pan taki uprzejmy to dwie kawy poproszę.
Szeregowemu Kowalskiemu umarł ojciec. Dowódca kompanii wzywa sierżanta, aby przekazał Kowalskiemu tę tragiczną wiadomość w sposób najdelikatniejszy.
Sierżant wzywa żołnierzy na zbiórkę.
Gdy już ustawili się w dwuszeregu, mówi:
-Ci którzy ,mają ojców - wystąp!
Wszyscy robią krok naprzód.
- A ty, Kowalski, gdzie leziesz ?

 

Powrót

ostatnia aktualizacja 10-08-2005